Blog: Nasza pierwsza przeprowadzka

Jesteśmy z dziewczyną, Agą już dwa lata po ślubie. Razem mieszkamy już 5 lat. Tak się złożyło że przez całe studia mieszkaliśmy razem. Znamy się od dziecka, ale i tak była to trudna decyzja (oczywiście nigdy jej nie żałowałem). Mieszkaliśmy głównie w jednym miejscu. Nie lubimy przeprowadzek i raczej sama myśl sprawia nieprzyjemny dreszczyk. Jak to wszystko ogarnać, zebrać się na raz i wyjechać? O nie, takie rzeczy to nie dla nas. Po studiach, praca na etacie w korpo robi swoje – jesteśmy wygodni. Czasem za bardzo. Z finansami też szału nie ma, Aga pracuje w siecówce odzieżowej na sprzedaży – warunki jakie są każdy wie. Za to ja, skoro głowa rodziny, mam troche więcej to i na mieszkanie kredyt przyszło wziąć. Dużo, niedużo, państwo wspiera więc żal nie brać. Wpłata własna jeszcze w 2015 wynosiła coś chyba 10%. Niby wymagana wpata wynosi dwa razy więcej, ale resztę „dorzuca” Państwo. Tak w skrócie wygląda Mieszkanie Dla Młodych.

Przejdźmy jednak do sedna, bo zanim wprowadziliśmy się do „nowego” mieszkania, trzeba było przenieść kilka rzeczy. Jak już wspomniałem razem z Agą nie lubimy zbytnio zmian. Przeprowadzka, jak łatwo się domyślić, była dla nas wyzwaniem. Na początek musieliśmy wszystko odpowiednio rozplanować. Dobrze, że trafiliśmy na tę stronę. Troche to ułatwiło zadanie. No i koniec końców postanowiłem napisać ten wpis.

Do przewiezienia był dwie szafy, biurko, regał pod tv, sprzęt elektroniczny taki jak wieża cyfrowa, telewizor (płaski na szczęście), komputer stacjonarny i pianino. Pianino to klasyk, jeszcze po dziadkach. Chociaż nikt już na nim nie gra, to wspólnie uważamy że powinno znajdować się w nowym mieszkaniu, jako pamiątka rodzinna. Z dwóch szaf tylko jedna dała się rozłożyć i złożyć ponownie. Druga była za duża by przenieść ją w całości. Niestety, ale podczas demontażu deski po prostu pękły. Nic z niej nie będzie. I dobrze, Aga lubi zakupy, a samo meblowanie nowego mieszkania i dekoracja wnętrz przyniosła jej niesmowitą frajdę.

Z pozostałymi rzeczami też nie było problemu. Ekipa przyjechała o umówionej porze. Mieliśmy juz pare rzeczy spakowanych. Takie tam wstępne przygotowania. Z fachowcami było już z górki. Przywieźli folię zabepieczająca i kartony do których wszystko wrzuciliśmy. Oni w tym czasie demontowali szafę i znosili sprzęt oraz półki do samochodu. Co ciekawe dosłownie wszystko zostało zabezpieczone. Bardzo fajnie, bo jak się później okazało żaden przedmiot nie miał nawet najmniejszej ryski! Po zniesieniu przedmiotów podróż była tylko formalnością. Panowie dysponowali jednym samochodem dostawczym, który w zupełności wystarczył by wszystko pomieścić. Ja z Agą pojechaliśmy naszym Oplem. Dojazd do Katowic w godzinach późnych popołudniowych obył się bez większych problemów. Dobrze, że to nie centrum. Nie byłoby tak kolorowo.

Na miejscu był tylko problem obrócić samochodem. Parking pod domem jest na tyle mały ze Sprinter miał mały problem, ale jakoś udało się logistycznie go wymanewrować. Z racji późnej godziny nie owijaliśmy w bawełnę tylko zaczęliśmy wnosić rzeczy do budynku. Dobrze że na wyposażeniu była winda transportowa. Rozładunek poszedł jeszcze szybciej niż sam załadunek. I dobrze, koło 21 byliśmy już praktycznie urządzeni.

Przy okazji chciałbym bardzo podziękować Panu Dariuszowi i Dawidowi, którzy podjęli się tej przeprowadzki. Wykazali się sprytem i uczciwością. Wszelkie uwagi i pomysł były rozpatrywane na bieżaco co znacznie ułatwiło i przyspieszyło pracę. Przeprowadzki dokonała firma DAR-BET TRANS z Katowic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑